główna

Moja historia

Kim jestem

Nazywam się Kaśka mam 38 lat, małego synka i wielką wolę, żeby wygrać ze śmiertelną chorobą. A jak mówią – jeśli pacjent się uprze, żeby żyć, to i medycyna jest bezradna. Ja właśnie się uparłam. 5 lat temu zdiagnozowano u mnie gruczołowego raka przewodowego  trzustki. Guz udało się usunąć. Ale błyskawicznie pojawiły się przerzuty. Onkolodzy nie dawali mi wiele czasu. Pokazywali statystyki – 5 proc. szans na przeżycie. Wbrew złym przewidywaniom nadal żyję. Mam się dobrze. Pomogli wspaniali lekarze. Po kolejnej operacji straciłam pół wątroby. Na szczęście pozostała część poradziła sobie z chemioterapią, którą musiałam przyjąć. 

Przyjmując chemię zaczęłam biegać i przebiegłam pierwsze w swoim życiu 10 km. W 2015 roku zdobyłam najwyższy szczyt Austrii – lodowiec Grossglockner 3798 m. Dzięki tej wyprawie i hojności wielu osób zebrałam pieniądze na dodatkowe leczenie. Rak powrócił jeszcze trzykrotnie – przeszłam kolejne operacje i termoablację. Prawie cały 2019 rok znowu przyjmowałam chemioterapię.

Moje zmagania z rakiem trzustki nie są spektakularną „wygraną”. Każda operacja i nowe leczenie to ogromny wysiłek i wstrząs dla organizmu. Jednak wciąż żyję i mam nowe plany. Żyję z rakiem, o którym jeśli się mówi, to głównie w kontekście tego, kto ze sławnych z nim przegrał  i umarł oraz jak bardzo jest to choroba nieuleczalna. Tymczasem pojawia się wciąż coraz więcej terapii i kombinacji lekowych, które pozwalają hamować postęp choroby. Ja, ale nie tylko ja, jestem na to klinicznym przykładem. Za chwilę zacznę 6 rok od diagnozy. Nieskromnie mam nadzieję, że mój przypadek będzie stanowił zachętę do niestandardowego podejścia do leczenia tej choroby. Bo każdy pacjent jest inny, każdy przypadek wyjątkowy w swej „standardowości”.  A jeśli też chorujesz albo choruje ktoś z twoich bliskich, to nie trać nadziei: zapraszam do mojego bloga poniżej.

 

Życzę zdrowia Kaśka 

Twój 1%, moje zdrowie 

W tym roku –2020NIE prowadzę kampanii zbiórki 1%, choć nadal pozostaję podopieczną Fundacji Onkologicznej Nadzieja. Część bliskich mi osób chce mnie wspierać. Jeżeli zbiorę jakieś środki, przeznaczę je na pokrycie kosztów leczenia cukrzycy i leczenia około onkologicznego.

Po raz kolejny ogromnie Wam dziękuje za wszystkie poprzednie i obecne odpisy. Jednak chciałabym jasno powiedzieć, że moja sytuacja uległa poprawie i w danej chwili nie znajduję się w potrzebie.

Informacja w jaki sposób należy wypełnić PIT 36 i PIT 37, aby pieniądze z tytułu 1% trafiły na moje subkonto.


PIT-36 rubryka R. 323: KRS 0000267297; a w rubryce  S. 325 (cel szczegółowy): FON-SUB-CHM-01   


PIT-37 w polu 137:  KRS 0000267297; w polu 139 (cel szczegółowy): FON-SUB-CHM-01   


Ważna informacja: podatnik wpisując tylko numer KRS fundacji – bez podania celu szczegółowego przesyła pieniądze na konto ogólne fundacji, więc informacja w polu cel szczegółowy: FON-SUB-CHM-01 jest bardzo ważna.

Fundacja Onkologiczna Nadzieja jasno rozlicza cel zbiórki, którym jest pokrycie nierefundowanych  kosztów leczenia. Z Fundacją Nadzieja możesz skontaktować się pod numerem 22 644 50 77 lub  fon@fundacjaonkologicznanadzieja.org. Oraz poczytać o niej na www.fundacjaonkologicznanadzieja.org

fundacja onkologiczna nadzieja

 Blog: Na zdrowie

Po co ten blog?

W tej chwili mam za sobą cztery lata walki ze złośliwym nowotworem trzustki. Lekarze często w trakcie rozmowy ze mną przecierają oczy ze zdziwienia. Nie chodzi nawet o to, że jeszcze żyję. To się i przy raku trzustki czasem zdarza, ale że po tylu operacjach (dokładnie 5) jestem w tak dobrej formie i wchodzę do gabinetu z uśmiechem na twarzy. Biegam. Jeżdżę na wakacje… etc. Nie piszę tego, żeby się chełpić, bo nie jest to li tylko moja zasługa. Piszę to, żeby dać nadzieję i dowód, że tak się da!

Drogi czytelniku, jeżeli chorujesz na raka trzustki lub ktoś z Twoich bliskich choruje i czytasz te słowa, mój najważniejszy przekaz to: NIE TRAĆ NADZIEI. Niech ona umiera ostatnia. Nie daj jej sobie odebrać i walcz, ile sił Ci starczy. Aż do ostatniego tchu.

 Grossglockner  2016

Myślę, że mogę być pierwszą kobietą z połową trzustki i połową wątroby ;-), która weszła na najwyższy szczyt Austrii Grossglockner (3897m. npm)! Dla mnie to było niezwykłe przeżycie. Powyżej, krótki film ze szczytu, gdzie symbolicznie znalazło się ze mną wielu z Was, którzy przekazaliście darowizny na zakup szczepionki dendrytycznej. To dzięki waszym darowiznom i 1 % nadal cieszę się zdrowiem. I mogę myśleć o kolejnych szczytach.