Szczepionka z komórek dendrytycznych – o lekarstwie z Niemiec

Szczepionka z komórek dendrytycznych – o lekarstwie z Niemiec

Szczepionka dendrytyczna to jedna z form immunoterapii. Form leczenia onkologicznego, która stale się rozwija. Osobiście nie stosowałam jej jako odrębnej terapii (np. zastępstwa chemioterapii), ale wsparcie dla wcześniej przyjętej chemii. W moim przypadku komórki dendrytyczne NIE okazały się „cudownym lekiem”, który uwolnił mnie od raka raz na zawsze.  A takie nadzieje wiązałam z tym leczeniem. I to jest niezaprzeczalny fakt, wszystkie inne wnioski są już interpretacją i domysłami.  Czy w skojarzeniu z chemioterapią sprawiły, że żyłam bez wznowy blisko 1,5 roku?  Czy komórki dendrytyczne mają wpływ na niski stopień agresywności nowotworu po jego nawrocie? Nie wiem. Jeśli rozważasz sięgnięcie po tę metodę leczenia, to poniżej zamieszczam kilka moich przemysleń związanych z komórkami dendrytycznymi.

Wsparcie dla leczenia. Szczepionka z komórek dendrytycznych. 

Jedną ze wspierających form leczenia, jakie znalazłam i zastosowałam, jest szczepionka z komórek dendrytycznych. Jako niefachowiec w medycynie molekularnej nie jestem w stanie dokładnie Wam wytłumaczyć, jak taka szczepionka działa, ale conieco na ten temat mogę powiedzieć. Komórki dendrytyczne, to komórki naszego systemu odpornościowego odpowiedzialne za identyfikację zagrożeń. Dzięki tym komórkom powstaje pamięć immunologiczna, która sprawia, że nie chorujemy po kilka razy na choroby zakaźne typu świnka, odra itp. Pamięć immunologiczna leży u podstawy skuteczności szczepionek. Komórki dendrytyczne prezentują innym białym krwinkom układu odpornościowego „antygeny”, które występują na powierzchni obcych komórek, czy tych stanowiących zagrożenie dla naszego organizmu.

Ten mechanizm wykorzystuje się w szczepionkach z komórek dendrytycznych. Zasadniczo chodzi o to, żeby po pobraniu krwi wyselekcjonować odpowiednie komórki, które następnie wystawia się na ekspozycję antygenu z komórek nowotworowych, a na końcu wstrzykuje pacjentowi. Sam proces hodowli i ekspozycji odbywa się w wysoko wyspecjalizowanych laboratoriach. Cały cykl trwał 8 dni. Pierwsza wizyta oprócz konsultacji zakończyła się pobraniem krwi. Potem tydzień czekałam, aż w laboratorium zostanie wyprodukowana moja własna szczepionka. Druga wizyta, to już było wstrzyknięcie szczepionki. Po samym zabiegu nie odczuwałam szczególnych skutków ubocznych, miałam takie delikatne objawy podobne do grypy.

Gdzie znaleźć leczenie komórkami dendrytycznymi?   

Kiedy pierwszy raz usłyszałam od innej pacjentki o tej metodzie, od razu zastrzygłam uszami. Byłam na początku swojej drogi i interesowało mnie wszystko. Ta pacjentka chorowała na raka jelita grubego. Była po operacyjnym usunięciu guza. Przyjmowała uzupełniającą chemię i te komórki miały być dodatkowym zabezpieczeniem przed nawrotem. Nie miałam z nią później kontaktu i nie wiem jak się potoczyły jej losy, na ile leczenie było skuteczne. Nie mniej samą metodą się zainteresowałam. Wzięłam namiary na przychodnie, gdzie ta pani była w Niemczech. Poszukałam publikacji medycznych, między innymi dotarłam do opracowania badania tejże szczepionki na pacjentach z rakiem trzustki. Próbowałam tę kwestię konsultować z onkologami, ale tu nie znalazłam dużo zrozumienia. Nie mniej zdecydowałam się na to leczenie. Napisałam mejl po angielsku. Bardzo szybko się odezwali. Wysłałam im swoją dokumentację medyczną (sama tłumaczyłam, więc nie było to profesjonalne tłumaczenie). Potwierdzili, że mogę odnieść korzyść z takiego leczenia. Specjalnie napisałam mogę … w domyśle: nie muszę… To jest takie zabezpieczenie ze strony firm oferujących dodatkowe onkologiczne leczenie … jednocześnie, to samo dotyczy wszelkich form leczenia. Pacjent może odnieść korzyści, ale nie wiadomo czy odniesie.

 Video dotyczy działania komórek dendrytycznych na raka skóry, ale w przypadku raka trzustki proces jest analogiczny.

W tzw. międzyczasie na taką szczepionkę pojechała też moja chorująca koleżanka Ania. Chorowała na zaawansowany rozsiany nowotwór dróg żółciowych. Kiedy tam jechała już wiedziała o wielonarządowych przerzutach. Nie mniej szukała swojej szansy. Przyjęła jedną dawkę szczepionki. Oczywiście cały czas przyjmowała też chemioterapię w szpitalu. Niestety ani chemioterapia ani szczepionka z komórek dendrytycznych jej nie wyleczyły. Zmarła w kilka miesięcy później.

Gdzie przyjmowałam komórki dendrytyczne i ile to kosztowało?  

Ja skorzystałam, chyba najtrafniej będzie określić, z prywatnej przychodni onkologicznej w Nueu Ulm –http://www.labor-gansauge.de/index_uk.html .  Koszt jednej dawki szczepionki to 7500 Euro. Doktor zalecał mi przyjęcie 2-3 dawek jako uzupełnienie chemioterapii. Inaczej postępuję się, kiedy choroba jest rozsiana, ale to wymaga indywidualnej konsultacji. Z mojej wiedzy wynika, że takich ośrodków i „patentów” na szczepionki z komórek dendrytycznych jest więcej. Można poszukać innego ośrodka. W Niemczech jest ich kilka, podobno też są jakieś w Czechach. Ale poszukiwania, to już praca do wykonania dla  zainteresowanych.

Na koniec linki do artykułów i opracowań medycznych dotyczących tej formy leczenia.

Po  wpisaniu hasła „dendritic cells”, czy komórki dendrytyczne, Google wyrzuci długą listę artykułów. Poczytajcie, przed podjęciem decyzji skonsultujcie i rozważcie, czy warto. Ja z dzisiejszej swojej perspektywy nie mam jednoznacznej rekomendacji. Im dalej od szczepionek, tym więcej pojawia się pytań. Nie mniej, ja nie żałuję swojej ówczesnej decyzji.